Akademia Mullron była jedną z najbardziej elitarnych szkół na świecie. Żeby się tam dostać - albo trzeba było być geniuszem i celująco zdać egzaminy wstępne (o poziomie ich trudności lepiej nie mówić) albo mieć bogatych rodziców, którzy opłacaliby tę drogą edukację. Warto zauważyć, że moje oceny w szkole były jedynie "dobre" lub "wystarczające", a rodzice nie zgodziliby się na comiesięczne wpłacanie niebywałych sum pieniędzy na konto bankowe Mullron. Więc o uczeniu się tam mogłam jedynie pomarzyć. Nic dziwnego, że nie spodziewałam się znaleźć w skrzynce tego, co tam znalazłam.
Miesiąc temu:
- Jestem gruba. Tak strasznie, strasznie gruba - jęknęła Ruby.
Spojrzałam na nią z irytacją. Każdego popołudnia, gdy wracałam z nią ze szkoły, musiałam słuchać historii o niej oraz jej wymyślonych problemach. Ulubionym zajęciem Ruby było narzekanie i uprzykrzanie mi życia. Co zresztą bardzo dobrze jej wychodziło.
- Nie jesteś - westchnęłam - Tylko Ci się tak wydaje.
- Tobie to łatwo mówić - chlipnęła - Jesteś chuda i ładna.
Wywróciłam oczami.
- Ruby...
Jak zwykle odprowadziłam ją pod jej dom. Mój znajdował się dokładnie naprzeciwko.
- No do to jutra - powiedziałam, siląc się na miły ton.
Ruby kiwnęła głową na pożegnanie i szybko wbiegła do domu.
Ja natomiast podążyłam w stronę skrzynki, którą opróżniałam każdego dnia po szkole. Nie spodziewałam się znaleźć w niej niczego szczególnego. Zazwyczaj wyciągałam stamtąd ulotki i zaproszenia na bezpłatne badania słuchu, które rada miasta wysyłała do wszystkich mieszkańców co najmniej raz na tydzień. Włożyłam rękę do skrzynki. Oprócz tego, co zwykle przychodzi do domu, znalazła się tam również koperta wykonana z dużo ładniejszego papieru, starannie zapieczętowana i co najdziwniejsze - z moim nazwiskiem wypisanym na przodzie. Prawdziwe zdziwienie nastąpiło dopiero wtedy, gdy zobaczyłam, kto jest nadawcą listu. Na kopercie czarno na białym widniało logo najbardziej ekskluzywnej szkoły, w której znaleźć się mogli tylko wybrani. Torba wyślizgnęła mi się z ręki. To nie mogła być prawda. Rozerwałam kopertę i wyjęłam z niej list. Szybko przebiegłam wzrokiem po tekście. Mój pełen radości krzyk słyszała na pewno cała ulica.
Zgłoszenie do Akademii wysłałam na początku wakacji. Mimo że wiedziałam, że się nie dostanę, promyk nadziei uparcie siedział w moim sercu. Zgasł natychmiast po tym, jak czas rekrutacji minął, a przyjęte osoby dawno dostały listy od Mullron. Pogodziłam się z tym, że tak jak tysiące innych dzieciaków się nie dostałam. Więc gdy przyszedł list z Akademii nie tylko się zdziwiłam, ale też oszalałam z radości. Nie wiem czemu trafił do mnie tak późno. Nie wiem czemu akurat ja, zwyczajna nastolatka z małego miasteczka, dostałam stypendium, które umożliwia naukę w Mullron za darmo. Od jutra będę uczennicą najlepszej szkoły na świecie i tylko to się liczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz