Dawno, dawno temu żyła sobie dziewczynka o włosach jaśniejszych niż blask słońca i oczach, w których kryła się tajemnica. Mieszkała w szklanym mieście pośród kruchych, małych ludzi. Dziewczynka posiadała potężny dar, który stanowił zagrożenie dla szklanego króla i jego słabych poddanych. Codziennie przyglądała się grymasom strachu i bólu na twarzach mieszkańców, gdy odważała się posłać im wątpliwy uśmiech przechodząc ulicami miasta. Jej oczy, piękne i ciemne jak bezgwiezdna noc z każdym
kolejnym dniem stawały się coraz bardziej mokre od płynących łez. W końcu król szklanego miasta postanowił pozbyć się dziewczynki. Wysłał swoich rycerzy, by ją zabili. Jednak szklani wojownicy nie stanowili dużego zagrożenia dla dziewczynki. Wystarczyło, że kichnęła i jedyne, co po nich pozostało, to kupka rozbitego szkła. Dziewczynka na zewnątrz była niezwyciężona, ale w środku toczyła nieustanną wojnę ze samą sobą. W końcu król straciwszy połowę swojej armii zrezygnował z planu zabicia
dziewczynki i zostawił ją w spokoju. W jej sercu pozostał jednak strach, który rósł w siłę z każdym drobnym potknięciem. Dziewczynka odizolowała się od innych. Zaprzyjaźniła się z samotnością, która obiecała, że nigdy jej nie zostawi. I tak serce dziewczynki stawało się coraz bardziej kruche, aż w końcu zamieniło się w szkło. A wiadomo, jak z nim bywa. Czasem rozpada się na kawałki. A Zareen nie była na tyle mocna, żeby utrzymać je w jednym.
Przeskakiwałam po kilka stopni ignorując gadanie Gabriela. Chłopak próbował nadążać za moim szaleńczym biegiem, wygłaszając przy tym głośne uwagi. W końcu zatrzymałam się gwałtownie. Odwróciłam się do Gabriela posyłając mu zirytowane spojrzenie.
- Możesz być przez chwilę cicho? – spytałam, siląc się na spokojny ton.
- Jak będziesz tak biec, to jeszcze się potkniesz, a wtedy będę musiał cię złapać. A z twoim wrogim nastawieniem do mnie to może być dosyć kłopotliwe.
Parsknęłam i pchnęłam drzwi od strychu.
Po tym, jak Gabriel wparował na strych, Sybilla postanowiła przyłączyć go do naszej grupy poszukiwawczej. Gabriel miał znajomości. A według naszej wyroczni mogło nam to znacznie pomóc.
Otworzyłam torbę i wyjęłam z niej zawiniątko. Naszyjnik zalśnił zielonym światłem. Moim oczom znów ukazała się nieznajoma twarz.
- Całkiem ładna ta dziewczyna - powiedział Gabriel.
Posłałam mu kolejne zirytowane spojrzenie.
- Daj rękę - rzuciłam niechętnie.
Położyłam dłoń na medalionie. Gabriel zrobił to samo.
Zanim zielony obłok zabrał dwójkę nastolatków w nieznane nikomu miejsce, zdążyłam zauważyć wysokiego mężczyznę stojącego przy ścianie. Korona ze szkła lśniła na jego łysiejącej głowie.
Źródło: weheartit.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz