wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział 3

Nasza wycieczka po szkole zakończyła się szybko. Zdążyłyśmy jedynie dojść do głównego korytarza, gdzie stała już dosyć duża grupa uczniów. Wszyscy mieli miny, jakby dopiero co obejrzeli jakiś bardzo przerażający horror.
- Hej - mruknęła Eleanora - Co to za tłok? Stało się coś, czy jak?
- A żebyś wiedziała.
Odwróciłam się gwałtownie. Za mną stała dziewczyna o krótko obciętych włosach i orzechowych oczach, które nerwowo zerkały na ekran telefonu w jej ręce.
- Najpierw był krzyk. Wszyscy wybiegli ze swoich pokojów łącznie ze mną. Pani Maxwell biegała po korytarzu. Na początku myślałam, że to ona krzyczała, ale później się okazało, że to była Cassidy.
- Czemu krzyczała? I gdzie ona teraz jest? -  spytała się Eleanora.
- Jest w pokoju. Nie wiem co się stało, ale słyszałam jak dyrektor dzwonił po pogotowie.
- Gdzie jest jej pokój? - spytałam.
- To ten pierwszy z prawej - powiedziała dziewczyna - A tak w ogóle to jestem Anna.
- Victoria, miło mi Cię poznać. Myślisz, że uda nam się zobaczyć, co tam się dzieje?
- Wątpię. Herr nie wpuszcza tam nikogo. Drzwi są zamknięte, żeby inny uczniowie nie patrzyli na to, co tam się stało.
- Ale chyba nie wydarzyło się nic poważnego?
- Cassidy krzyczy, gdy zobaczy pająka lub jakiegoś innego insekta. Pewnie jak uciekała przed tym przerażającym stworzeniem, to uderzyła się w głowę i dlatego wezwali pogotowie - Eleanora zirytowana, że nasza wycieczka nie może trwać dalej, oparła się o ścianę.
W tym samym momencie drzwi pokoju Cassidy otworzyły się. Pan Herr i i jeszcze jeden mężczyzna wyszli z pokoju. Za nimi wywlokła się dziewczyna, którą wcześniej widziałam w holu. Trudno jej było nie zauważyć, ponieważ jej włosy były ufarbowane na czerwono. Dziewczyna płakała.
- Panie Herr, wszystko będzie dobrze, prawda?
- Oczywiście Maddie. Pogotowie zaraz tu będzie. Spokojna głowa, Cassidy nic się nie stanie.
Głos dyrektora był spokojny, jednak dostrzegłam w jego oczach strach. Sytuacja była chyba poważniejsza, niż myślałyśmy.
- Panie dyrektorze, zechce pan wytłumaczyć nam, co się stało? - spytał jeden z uczniów, wysoki chłopak o azjatyckich rysach.
- Nie teraz Alfredzie. Wszystko w swoim czasie.
To samo pan Herr powiedział mi, gdy spytałam się go o stypendium. Chyba nie lubił udzielać odpowiedzi uczniom.
Na schodach pojawili się sanitariusze.
- Gdzie jest poszkodowana?

10 minut później
Pan Herr kazał wszystkim zjawić się w auli. Zanim poszłyśmy, zdążyłyśmy zobaczyć jeszcze, jak Cassidy zostaje wywieziona na noszach z pokoju. Na czole miała dosyć dużą ranę, z której nadal leciała krew. Może rzeczywiście panikując niechcący uderzyła w coś głową?
Jednak ta teoria rozleciała się w pył zaraz po tym, jak wszyscy uczniowie zajęli miejsca w auli, a dyrektor stanął na scenie.
- Moi drodzy - zaczął - mam dla was złą wiadomość. Wasza koleżanka Cassidy została napadnięta przez nieznanego sprawcę. Zanim straciła przytomność, powiedziała, że osoba ta miała nóż i groziła jej, że ją zabije. Jak wszyscy wiemy, Cassidy ma trochę wybujałą wyobraźnię, jednak prosiłbym was, żebyście uważali na siebie, dopóki ta sprawa nie zostanie wyjaśniona. Dziękuję.
Zanim dyrektor zdążył zejść ze sceny, z krzesła podniósł się jeden z uczniów.
- Ja widziałem jakiegoś podejrzanego gościa. Pomyślałem, że to czyjś ojciec albo brat, więc nic nie mówiłem.
- Gdybyś mógł podejść do mojego gabinetu i opowiedzieć wszystko po kolei, byłbym wdzięczny. A teraz...
- Nie!
Wszystkie głowy odwróciły się w stronę wejścia. Stała tam Sybilla, cała zmachana.
- To wszystko było zapowiedziane!
- Co? - zapytała jedna z nauczycielek siedząca najbliżej drzwi.
Sybilla pokazała księgę.
- Na początku nie wiedziałam, co to znaczy. Ale teraz, po tym wypadku, w końcu mnie olśniło. To wydarzenie jest częścią przepowiedni. Długo myślałam nad przetłumaczeniem tego fragmentu, ale w końcu mi się to udało. I niestety, nie wróży ono dobrze.


Źródło: lovethispic.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz