Kilka lat temu, Akademia Mullron.
Po korytarzu rozniósł się odgłos tłuczonego szkła. Nastolatka pochyliła się i zaczęła zbierać kawałki rozbitego okna. Na jej twarzy pojawił się ból, gdy resztki szyby wbiły się w jej dłonie. W końcu zrezygnowana wstała z klęczek i spojrzała na swoje krwawiące ręce.
- Wszystko w porządku?
Zareen spojrzała na dziewczynę stojącą przy ścianie. Miała brązowe włosy zaplecione w długi warkocz oraz szmaragdowe oczy, w których obecnie czaiła się mieszanka strachu i zakłopotania.
- Mogę ci jakoś pomóc? Przynieść może jakieś bandaże, czy coś?
Zareen spojrzała na swoje ręce. Wyglądała tak, jakby właśnie obudziła się z jakiegoś transu.
- Możesz mi dać chusteczkę, jak masz.
Dziewczyna kiwnęła głową i wyjęła z torby paczkę.
- Mam na imię Christina - powiedziała.
- Ja jestem Zareen.
- Wiem - uśmiechnęła się nieśmiało - Każdy w szkole cię zna.
Zareen cisnęła chusteczką do kosza na śmieci.
- Jak zbiłaś to okno? - spytała Christina.
" No wiesz nic specjalnego nie zrobiłam. Szłam sobie spokojnie i nagle to okno rozpadło się na kawałki. To nie pierwszy raz, gdy nic nie robiąc, niszczę wszystko wokół" - pomyślała Zareen, uśmiechając się słabo.
- Zwykły wypadek, nic specjalnego. Wiatr pewnie wiał za mocno, a ja próbowałam otworzyć to okno... nic dziwnego, że wypadło - powiedziała.
Kłamstwo przychodziło jej z wielką łatwością.
Christina kiwnęła głową, pożegnała się i zniknęła za drzwiami jednego z pokoi.
Zareen nadal tam stała, patrzyła na szkło, które musiała sprzątnąć, zanim zajrzy tu któryś z nauczycieli i myślała nad tym, co będzie, gdy dziwna energia, która z każdą minutą w niej rosła, stanie się tak silna, że będzie w stanie kogoś zabić. Dziewczyna miała nadzieję, że coś takiego nie nastąpi.
Upiłam łyk herbaty przyglądając się oburzonej Eleanorze.
- Jak tak można? Zasługuje na dużo wyższą ocenę niż trójka!
Uśmiechnęłam się pod nosem. Widok zirytowanej koleżanki, która machając rękoma przyciągała wzrok innych uczniów, siedzących przy sąsiednich stolikach, był bardzo zabawny.
Eleanora miała już wygłosić kolejną przemowę o niedocenianiu uczniów, gdy do sali wpadła Sybilla. Dziewczyna usiadła przy ich stoliku próbując w tym samym czasie związać włosy.
- Gdzie byłaś? - spytała Eleanora tracąc zainteresowannie swoją oceną.
- Musiałam coś załatwić - mruknęła - mama do mnie dzwoniła.
Sybilla nasypała do miseczki płatków owsianych i chwyciła dzban, by nalać sobie mleka. Zagryzłam wargę, próbując nie wybuchnąć śmiechem.
- Nie uważam, żeby to było coś ważnego, ale...- Sybilla skrzywiła się z trudem opanowując się, by nie wypluć zawartości swojej miski.
- Co to jest? - mruknęła ze złością.
- Mleko z płatkami. A właściwie z sokiem pomarańczowym. Ciekawe połączenie.
Sybilla posłała mi zirytowane spojrzenie.
- Właściwie to nie jestem głodna - powiedziała odsuwając od siebie miskę.
- Mogę to zjeść za ciebie - zaproponowała dobrodusznie El.
Sybilla wyciągnęła z torby duży kołonotatnik i zaczęła coś szybko notować.
- Co tam piszesz? - spytałam zaciekawiona.
- No właśnie. Może nam w końcu powiesz, o co chodzi z tą całą przepowiednią? - powiedziała Eleaora z pełną buzią - Hej, w sumie te płatki z sokiem nie są wcale takie złe...
- Spotkajmy się za godzinę na strychu. Pokażę wam coś.
Sybilla podniosła się szybko i wybiegła z sali.
- Ona jest dziwna. Bardzo dziwna - rzuciła El.
Nie odpowiedziałam. Mój wzrok przykuła szmaragdowa broszka leżąca na podłodze. Podniosłam ją z ziemi. Była piękna i z pewnością bardzo cenna. Najdziwniejsze w niej było to, że gdy spojrzałam na nią uważnie, nie zobaczyłam swojego odbicia. W broszce odbijała się twarz zupełnie nieznajomej mi dziewczyny.
Źródło: weheartit.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz