wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 2

SYBILLA
- Kiedy w końcu przestaniesz zajmować się tą księgą?
Sybilla podniosła wzrok i spojrzała w zielone oczy Eleanory.
- Prawdopodobnie wtedy, gdy zrozumiem choć część tych przepowiedni.
Eleanora przewróciła oczami i zrezygnowana rzuciła się na łóżko.
 Nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie ta nowa. Mam nadzieję, że będzie bardziej towarzyska niż ty.
Sybilla uporczywie wpatrywała się w słowa na pożółkłym papierze. Nigdy nie miała problemu z językiem greckim. Jednak zrozumienie tekstu z księgi sybilińskiej było dla niej dużym wyzywaniem. Od dwóch miesięcy próbowała sensownie przetłumaczyć jedną z licznych przepowiedni. Jednak bez skutku. Dziewczyna spojrzała w swoje notatki i delikatnie przygryzła końcówkę pióra.
- Ruszaj się!
Niebieska poduszka poszybowała w jej stronę. Zanim zdążyła cokolwiek zrobić, jasiek wytrącił z jej z ręki pióro, które spadło wprost na 97 stronę księgi. Atrament powoli zaczął wsiąkać w papier.
Sybilla zerwała się na równe nogi.
- Popatrz, co narobiłaś! Muszę szybko się tego pozbyć, bo inaczej nie będę miała żadnych szans na opracowanie tej przepowiedni!
Sybilla szybko podeszła do drzwi trzymając w rękach otwartą księgę.
- Daj spokój Sybi. To tylko książka. Znajdziesz sobie inną - mruknęła Eleanora.
- To oryginalna księga, która ma tysiące lat! Mama mi nie wybaczy, jeżeli ją zniszczę.
Sybilla położyła dłoń na klamce.
- Mam nadzieję, że da się to jeszcze jakoś naprawić.
- Hej. Zaczekaj - powiedziała Eleanora.
Zirytowana Sybilla odwróciła się.
- Czego ty jeszcze...
Dziewczyna w porę zdążyła się pochylić. Jasiek przeleciał nad jej głową. W tym samym momencie drzwi się otworzyły. Może gdyby wysoka blondynka z walizką postanowiła wejść do pokoju sekundę później, nie dostałaby poduszką w twarz.

Stałam zdziwiona w progu pokoju. Nie spodziewałam się, że zostanę przywitana w taki sposób. Pochyliłam się i podniosłam poduszkę z podłogi.
- Przepraszam. Zamierzałam trafić w Sybi.
Mój wzrok spoczął na roześmianej szatynce siedzącej na jednym z trzech łóżek. Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie.
- Mam na imię Eleanora. A ta dziwna dziewczyna przy komodzie to Sybilla. Ma obsesje na punkcie księgi z przepowiedniami. Właśnie pobrudziła ją atramentem.
- Ja? - parsknęła dziewczyna - Ciekawa teoria El.
Sybilla była brunetką o intensywnie niebieskich oczach. Było w niej coś niepokojącego, ale nie umiałam stwierdzić co. W rękach trzymała książkę, która z pewnością była bardzo stara.
- Jestem Victoria.
- Miło mi Cię poznać. Muszę niestety uratować moją księgę zanim będzie za późno. Do zobaczenia.
Sybilla wybiegła z pokoju.
- Nareszcie jesteś z nami. Nawet nie wiesz, jak mi było ciężko przez te dwa miesiące z tą nudziarą. Mam nadzieję, że lubisz szaleć tak, jak ja - Eleanora mrugnęła i chwyciła mnie za rękę. - Chodź ze mną. Pokażę Ci szkołę. Jest duża szansa, że nie zgubimy się w tym labiryncie korytarzy.
















Źródło: www.landscapehdwalls.com

1 komentarz:

  1. Ciekawa, wciągająca historia :) Bardzo chcę się dowiedzieć, co będzie dalej, więc pisz, Pani, szybciutko :)

    OdpowiedzUsuń